Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my life. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my life. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

BIRTHDAY GIRL!

Today ia a special day, cause it's my birthday. I'm officially 23. I was afraid couple of days ago, that I'm getting older, but there's nothing better than be over- twenty years old girl! Sometimes I feel like I gained in my head plus 10 years in a past few years, but I decided quite early to jump into adulthood and I had to take care about myself, which I don't regret at all. Also sometimes I do not behave adequately for my age (if you know what I mean)... :) When you live away from parents, you're pushed to be mature, to take responsabilities, to be independent. Through those 23 years I lived a little,  I learned a lot and every day I learn more and more things and I come to different conclusions.The important thing is to enjoy youthful, make mistakes, learn from them, relay on loving parents and our beloved ones, and know that in them we can always find support. One of the most important things,rules too is to have positive attitude to life. And I love this state, when I'm happy  and I can smile all the time.
P.S. New design of my blog, just in time for today.
Dzisiaj jest specjalny dzień, ponieważ są moje urodziny. To już 23. Troszkę przeżywałam, że za kilka dni skończę 23 i z każdym dniem jestem coraz starsza, ale co tam... Przecież bycie dwudziestoparo- latką jest super! Czasem czuję się jakbym miała zdecydowanie więcej lat, ale to z racji tego, że szybko rzuciłam się w dorosłość i musiałam radzić sobie sama. Czego nie żałuję. A czasami absolutnie nie zachowuję się adekwatnie do swojego wieku...(jeżeli wiecie co mam na myśli) :) Kiedy żyje się zdala od rodziców, zostaje się popchniętym do bycia dojrzałym, odpowiedzialnym, niezależnym. Przez te 23 lata trochę przeżyłam, wiele się nauczyłam  i z każdym dniem uczę się coraz to nowych rzeczy, dochodzę do różnych wniosków. Ważne jest, aby cieszyć się młodością, popełniać błędy, uczyć się na nich, polegać na kochających rodzicach i najbliższych, w których zawsze znajdziemy wsparcie. Jedną z najważniejszych rzeczy, zasad jest być pozytywnie nastawionym do życia. A ja uwielbiam ten stan, gdy jestem szczęśliwa, i mogę się ciągle uśmiechać. 
P.S. Nowy wygląd bloga, wyrobiliśmy się w czasie na dzisiaj. 

Instagram
                        

wtorek, 31 grudnia 2013

2013 SUMMARY/ DECEMBER MIX.

Dziś mamy 31 grudzień, ostatni dzień 2013 roku. Może i jestem dziwna, ale nie lubię Sylwestra. Dla mnie to nic nadzwyczajnego, że kończy się jeden rok, a zaczyna kolejny. Co roku życzymy sobie nawzajem, aby nadchodzący był lepszy niż poprzedni. I każdy ma taką nadzieję. Ale to co nas czeka i co nam się przydarzy zależy głównie od nas samych. Więc jeżeli mamy jakieś życzenia, marzenia to powinniśmy wziąć los w swoje ręce i dążyć do tego, by je spełniać. Żyjmy pełnią życia każdego dnia, cieszmy się z każdej chwili i wyciągajmy z życia jak najwięcej.
Na Nowy Rok życzę Wam wszystkim odwagi, by spełniać swoje marzenia i osiągać wyznaczone sobie cele, nie ważąc na to ile wysiłku i trudu będzie Was to kosztować. 
Ja osobiście czekam, aż 2013 rok będzie już totalną przeszłością. Dzisiaj jako, że mamy ostatni jego dzień postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Ten rok dał mi pożądną szkołę życia, kopa w cztery litery i przyniósł wiele złego. Chciałabym, aby większość wydarzeń od początku roku do 10.08 nie miały miejsca. Przeżyłam dość ciężkie rozstanie (nie mylić z bolesne), dużo stresów, chorobę Mamy oraz wiele innych niezbyt miłych rzeczy. Jednak w tym roku także przytrafiło mi się wiele ciekawych zdarzeń i chwil. Zaprojektowałam na potrzeby collegu 2 sukienki, przygotowałam dwie sesje zdjęciowe. Z efektów jestem bardzo zadowolona. Zaprojektowałam parę butów i przygotowałam jej reklamę. Mała rzecz, a cieszy. Zobaczyłam na żywo Justina Timberlake'a. Ten wieczór był naprawdę wspaniały. Dopisała pogoda, ekipa była świetna, Justin i zespół dali z siebie 100%. Do tej pory, gdy słyszę jakąkolwiek piosenkę Justina uśmiecham się szeroko i od razu pojawia się obraz JT na scenie... mhmmm... :)))
Również spełniłam jedno ze swoich marzeń, a mianowicie zobaczyłam w końcu 30 Seconds To Mars na scenie. Czekałam na to od ok 8 lat, a najbardziej od 3, gdy zaraz po moim przylocie do Irladnii Panowie dawali koncert, a ja jeszcze nie znałam nikogo z kim mogłabym pójść. I od tamtej pory czekałam... I się doczekałam. To był jeden z najlepszych momentów tego roku i mojego życia. Jestem ich wierną fanką od 8 lat, mam każdą płytę, każdy kawałek znam na pamięć, więc możecie sobie wyobrazić co czułam, gdy 25.11 zobaczyłam Jareda, Shannona i Tomo na scenie. Przez chyba 5 min z łzami w oczach stałam nieruchomo. Byłam pod ogromnym wrażeniem show jakie przygotował zespół, tego ile serca i uczucia wkładają w to co robią i w to jak śpiewają. PERFEKCJA. REWELACJA. Do końca życia zapamiętam tę noc. :))) Niebawem przygotuję post, by podzielić się z Wami tym wydarzeniem.
Jak już wspomniałam przeżyłam okropne rozstanie, które otworzyło mi oczy w ciągu paru chwil (szkoda tylko, że tak późno) i które również dało mi kopa w cztery litery. Musiałam zmienić bardzo dużo w swoim życiu. Ale dzięki temu poznałam miłość swojego życia. Kogoś, kto był przy mnie, gdy było mi najgorzej, pomógł, wspierał i jest do chwili obecnej. To wszystko wtedy potoczyło się tak szybko, że nawet nie spodziewałam się, że zakończy się w taki sposób.Najwspanialszy mężczyznę na świecie, mój Anioł Stróż. Do tej pory nie miałam pojęcia, że można kogoś aż tak bardzo kochać. Kochać coraz mocniej z dnia na dzień. Oszaleć na swoim punkcie i nie potrafić tego przerwać ani zmądrzeć :) Teraz moje serce należy już tylko do Niego i wiem, że będzie tak zawsze. <3

Przygotowałam mały mix zdjęć podsumowujący miniony rok, a także mix z grudnia.
2013:
Grudzień:
Happy New Year!

czwartek, 28 listopada 2013

BELFAST TRIP.

Last week I had a chance to go to Belfast Titanic Museum for a one day trip with my college. I took me time to wonder if I really want to go, but I came to the conclusion that, why not. Terrified me a vision of wake up much earlier than usually, few hours on the bus to Belfast (I can sit still more than 3 hours quietly on the seat) and low temperature. But punctually at 8:45 we were standing if front of the college. Why that early if bus left at 9:30 ehh... I must confess that I didn't regret even for a second that I went for this trip. We spent the day in a really nice way, starting from Titanic Museum, which one is amazing. Very good and interesting experience, so I recommend. Really, if you ever will have a chance to go- don't hesitate- it's worth it! Later was waiting for us a trip around the city with hop- on and hop- off bus. Hmmm... kind of this trip when weather is terrible... not too good idea... However we could sat downstairs instead of upstairs, but what won't you do to have good pictures? You know, kind of sacriface. Also with girls we went to the Christmas Market. Great place, with typical Christmas things, ornaments, food from around the Europe, Colours, scents, music let us feel a Christmas and typically for it mood. Are you counting days till X-mas already as I am? (Actually it happens first time in my life this year, but I have a reason:)). In sum: another Irish city ticked- counted. Belfast has its charm, belongs to Northern Ireland, has a different currency than Dublin, the streets tell the story of the city.
P.S. Kisses for Marta and Ewelina for a nice day. 
W zeszłym tygodniu miałam okazję wybrać się do Belfastu do Muzeum Titanica wraz z grupą z collegu. Trochę czasu zastanawiałam się czy mi się chce jechać, ale w końcu doszłam do wniosku, że czemu by nie. Przerażała mnie wizja pobudki dużo wcześniej niż zazwyczaj, kilka godzin w busie do Belfastu (nie znoszę podróżować, nie umiem usiedzieć więcej niż 3 godziny spokojnie na siedzeniu) oraz niska temperatura. Ale punktualnie o 8:45 stawiłyśmy się z dziewczynami pod szkołą... I po co kazali nam być tak wcześnie, skoro bus wyruszał o 9:30... Przyznam szczerzę, że nie żałowałam ani przez sekundę tego, że pojechałam. Dzień spędziliśmy naprawdę bardzo przyjemnie, zaczynając od Muzeum, które jest rewelacyjne. Naprawdę ciekawe i dobre doświadczenie, także polecam, jeżeli kiedykolwiek będziecie mieć okazję je odwiedzić- nie wahajcie się- warto! Później czekała na nas wycieczka busem typu hop on- hop off dookoła Belfastu. Hmm... w taką pogodę to niekoniecznie był dobry pomysł... Chociaż w sumie zawsze mogłyśmy usiąść na dole, zamiast na górze, ale czego się nie robi, by mieć dobre zdjęcia. Wybrałyśmy się z dziewczynami również na Świąteczny Market. Świetne miejsce, z typowo świątecznymi rzeczami, ozdobami, jedzeniem z różnych zakątków Europy. Kolory, zapachy, muzyka wprowadzały już w typowo świąteczny nastrój. Czy Wy też w tym roku odliczacie dni do świąt tak jak ja? (Co prawda zdarza mi się to pierwszy raz w życiu, ale mam powód :)) Reasumując: kolejne Irlandzkie miasto odhaczone- zaliczone. Belfast ma swój urok, należy już do Irlandii Północnej, ma inną walutę niż Dublin, ulice opowiadają historię miasta.
Dzień zaliczam do jak najbardziej udanych.
P.S. Buziaki dla Marty i Eweliny za miły dzień.
Instagram
                        

sobota, 24 sierpnia 2013

LAZY SUNDAY AFTERNOON.

I love lazy days specially when sun is up. And I like to explore Dublin, different corners of Phoenix Park and visit one of the most beautiful places: War Memorial Gardens. Just pure magic and beauty.

Instagram
                        

piątek, 2 sierpnia 2013

CASUAL.

Sometimes, as each of us, I like to wear jeans, simple t-shirt and sneakers. For me that's the most casual and comfortable outfit in the whole world, specially when I know, that it's gonna be a long day or long way to go. Another day, when I went to Botanic Gardens (according to me it's one of the most interesting places in Dublin) I knew I need to have comfortable shoes, cause I'll be walking for nearly the whole day. According to me sneakers suit everything and I wear them really often, everyday, to work or just for a walk. This time my outfit is the combination of the dark denim and black. The only colour is on the t-shirt, which one remiands me of the t-shirt for spring/summer 2013 from Phillip Lim
But today I think that in this post more interesting than my outfit are the photos of beautiful flowers from Gardens. This place is magic, specially when everything is blooming...
Czasami, chyba tak jak każda z nas lubię założyć jeansy, zwykły t-shirt i trampki. Dla mnie to najzwyczajniejszy i najwygodniejszy outfit na świecie, zwłaszcza gdy wiem, że przede mną długi dzień lub długa trasa do pokonania. W dniu, w którym wybrałam się na spacer do Ogrodów Botanicznych (jedno z ciekawszych wg mnie miejsc w Dublinie) wiedziałam, że potrzebuję mieć wygodne buty, bo droga jest daleka i jest dużo chodzenia po ogrodach. Wg mnie trampki pasują do wszystkiego i tak naprawdę często je noszę, zwłaszcza na codzień, do pracy, na zakupy czy na zwykły spacer. Tym razem mój outfit to połączenie ciemnego jeasnu z czernią. Jedynym kolorowym nadrukiem są literki na t-shircie, który gdy zobaczyłam w sklepie skojarzył mi się z t-shirtem na wiosnę/lato 2013 od Phillipa Lima.
Jednak myślę, że w tym poście dużo ciekawsze niż mój outfit są zdjęcia pięknych kwiatów z Ogrodów. Magiczne jest to miejsce, zwłaszcza wtedy, gdy wszystko rozkwita... :)
Instagram