The colours of autumn. I need to say that weather is spoiling us a little bit. Oh no, I don't mean is sunny and warm, cause is windy for a couple of days now, but winter didn't arrive in Ireland yet. Happy days. Some of days are cold and I'm covering myself with hundred layers, scarfs and beanies/ hats. But for now is pretty warm as for the winter. Unfortunately autumn and hers beautiful colours are gone already. We catched some on photos the other day in park. Gold, yellow, brown... I love autumn for changing places into unusual and magical. Like from fairytales. Now is grey outside and dark all day long. Magic is gone. If I don't have to I'm not moving from my house, or sometimes bed. Like today. That's one of thousands reasons why I can't wait to be in Poland: snow. Christmas and snow create magic. Special atmosphere which makes everything absolutely beautiful. Snow is also a nice background for photos. Btw talking about our trip to Poland I think it's time to start packing or just trying to decide what I'm going to take with me... Ohhh I hate packing. I have my own way to make it easier, but it's good for short like 3 to max 7 days trips. I'm usually doing a list of outfits for everyday with jewellery and all of accessories. So then I'm not over-packed. But never tried that for more than 7 days. Hope it's gonna work also this time. I'll try.
Let's talk about outfit. This time is really simple, perfect for everyday yet modern and chic. I wore trousers in my favorite colour for autumn- burgundy and matched it in my favorite way with bright denim shirt. I don't know if there's some else except me who likes that combination, but once I discovered it looks good I wear it often. Then I decorated shirt with statement necklace. Covered myself with my new perfect black autumn coat. I swear you're going to see it too often here, because it suits everything, seriously everything. To make my outfit more chic and fashionable I added a black hat, which I was trying to find for ages and about two months ago I did finally. This outfit is good and comfortable for college, meetings etc. Hope you enjoy this post guys!
Kolory jesieni. Muszę przyznać, że pogoda nas rozpieszcza tak troszkę. Nie mam na myśli, że jest ciepło i słonecznie, ponieważ okropnie wieje od kilku dni, ale zima jeszcze nie dotarła do Irlandii jeszcze. Jak miło. Jednak niektóre dni są zimne i opatulam się setką warstw, ciepłymi szalikami oraz zawsze wybieram czapkę, tudzież kapelusz. Ale narazie jest całkiem ciepło jak na zimę. Niestety jesień oraz jej piękne kolory już zniknęły... Udało nam się jednak jeszcze je złapać pewnego dnia na zdjęciach. Złoty, brązowy, żółty... Uwielbiam jesień za to, że zmienia zwykłe miejsca w niezwykłe i kolorowe jak z bajek. Teraz jest szaro i ciemno przez cały dzień. Nie ma już tej magii. Jeżeli nie muszę nie ruszam się z domu, czasem nawet z łóżka, tak jak dzisiaj przez prawie cały dzień. Dlatego jednym z tysiąca powodów, dla którego nie mogę się doczekać aż będę w Polsce jest śnieg. Święta ze śniegiem tworzą magię. Magiczną atmosferę, która sprawia że wszystko jest totalnie piękne. Również zdjęcia ze śniegiem w tle są świetne, bardzo lubię taki klimat na zdjęciach. Tak przy okazji, mówiąc o Naszej wyprawie do Polski, myślę, że czas zacząć się powoli pakować, albo przynajmniej zacząć myśleć co zamierzam zabrać ze sobę. Nie cierpię się pakować. Wyszłam już chyba poza tym z wprawy. W tym roku pakowałam się raz (dwa jeżeli licząc: tam i z powrotem), gdzie w porównaniu do dwóch poprzednich lat robiłam to ok 20 razy. Bądź co bądź mam swój właśny sposób na pakowanie, który sprawdza się całkiem dobrze, zwłaszcza przy krótkich max 7- dniowych wyjazdach. Zazwyczaj robię listę outfitów na każdy dzień wraz z biżuterią i dodatkami. Później więc nie mam problemów z "nadpakowaniem" nie potrzebnych mi rzeczy. Ale nigdy nie próbowałam tego sposobu przy wyprawie dłuższej niż dni. Mam nadzieję, że sprawdzi się i tym razem.
Porozmawiajmy teraz o outficie. Tym razem jest naprawdę prosty, idealny na każdy dzień, ale również nowoczesny i stylowy. Założyłam spodnie w moim ulubionym kolorze na jesień- burgundowym i połączyłam je w mój uluniony sposób z jasną jeansową koszulą. Nie wiem czy jest tutaj ktoś jeszcze kto je lubi, ale tak jak pewnego dnia odkryłam, że te kolory wg mnie dobrze współgrają, tak teraz często noszę je razem. Koszulę udekorowałam wielkiem naszyjnikiem. Na siebie zarzuciłam mój nowy, idealny na jesień czarny płaszcz. Obiecuję, że zobaczycie go tutaj jeszcze wiele, wiele razy, gdyż pasuje mi do wszystkiego. Serio, do wszystkiego. Wykończąjąc całą stylizację chciałam sprawić, by wyglądała bardziej stylowo i modnie dobrałam czarny kapelusz. Szukałam go w sklepach przez długi czas i w końcu ok dwa miesiące temu udało mi się go znaleźć. Ten outfit jest bardzo wygodny i idealny na cały dzień na zajeciach, na spotkaniach itp. Enjoy!
Let's talk about grunge, baby. I'll be honest, when I was creating this outfit I was inspired by Saint Laurent fw 13/14 collection. Seriously, I could stare for ages at his collection and have every piece of it in my wardrobe. I love dark, heavy glam looks. And all of those shirts... Omg, I'm such a shirt lover. Thanks to Heidi who brought grunge and 90's to life again. I was to young to experience early 90's, cause I was just born, but luckily, history repeats itself and so does fashion, and the 90′s have returned, especially the 90′s grunge. So I can experience fashion of those days now. Feels so good, since plaid and flannel shirts, jackets tied around waist, ragged jeans and all so on were fashionable, and having big come back now.
To create my grunge look I went for black blouse and skirt, which look like dress and covered my arms with plaid shirt. Plus gold chain, black leather jacket and some biker boots. My own interpretation of 90's.
Btw. sorry for lack of posts here in last time, but college killed my life, and me. Seriously. No time time for friends, blog, entertainment, lack of sleep. I feel only half alive for now. And overwhelmed with work we have to do. Assignment follows assignment. This year college brought already so much of nerves, stress and yet some tears. But keep going and never give up. It's actually so hard to reconcile full time college, 4 days in work and will to be even a part- time blogger. But what makes me happy and feel better for now is, that only one week left and then we have one month break from college- (can you imagine that?:)) However, it doesn't mean that I'll be lying and doing nothing, sooo much work to do, assignment to finish or start... The best to come yet, Christmas is coming with big steps for what I'm excited and really can wait, cause it means only one for me: I'll see my family in 15 days. Finally I'll spend Christmas time with both of my parents after 4 years, (every year one of Us were in different country and we had no chance to meet) what makes it even more important for me. And My Love goes with me... It's going to be a special time. Counting days.
Porozmawiajmy o grunge'u! Będę szczera, kiedy tworzyłam tą stylizację inspirowałam się pokazem Saint Laurent jesień/zima 13- 14 . Poważnie, mogłabym patrzeć na tą kolekcję godzinami i się nią zachwycać (tak wiem, że nie ma w niej nic nowego ani odkrywczego, ale trafia w mój gust w 100%). Mogłabym również mieć każdą jej część w mojej szafie. Uwielbiam ciemne, ciężkie ale zarazem trochę dziewczęce stylizacje. I te wszystkie koszule... Omg, naprawdę kocham koszule, każdego rodzaju. Podziękowania dla Heidi'ego, który przywrócił grunge i lata 90 do życia znów. Byłam za młoda, żeby doświadczyć wczesnych lat 90, bo tak naprawdę dopiero co się urodziłam, ale na szczęście historia lubi się powtarzać, nawet ta w modzie i lata 90 powróciły, zwłaszcza grunge. Teraż już mogę doświadczyć mody owych lat na sobie. Miło, gdy wtedy koszule flanelowe albo te w kratę, bluzy, kurtki zawiązne dokoła talii, potargane spodnie były modne, bo teraz mają swój wielki powrót i swoje 5 minut poraz kolejny.
Tworząc swój grunge'owy zestaw wybrałam czarna bluzkę i czarną spódnicę, które razem wyglądają jak sukienka. Na ramiona zarzuciałam czerwoną koszulę w kratę, której materiał przypomina flanel. Plus złoty łańcuch, czarna skórzana kurtka i ciężkie buty. Moja własna interpretacja lat 90.
Tak przy okazji, chciałabym przeprosić za brak postów tutaj ostatnimi czasy, ale college zabił moje życie. Naprawdę. Brak czasu dla przyjaciół, na rozrywkę, dla bloga. Brak snu. Czuję się na wpół żywa, póki co. Zdarza się, że czasem przytłącza mnie natłok pracy jaką muszę zrobić. Projekt goni projekt. Te zaledwie trzy miesiące w collegu zdążyły przynieść dużo nerwów, stresu i trochę łez. Ale trzeba iść do przodu i nigdy się nie poddawać. Naprawdę dość ciężko pogodzić dzienne studia, 4 dni w pracy i chęć bycia bloggerem chociaż na pół etatu. Chociaż na chwilę obecną cieszy mnie i sprawia, że czuję się lepiej, świadomość tego, że został nam jeszcze tydzień i mamy miesiąc przerwy od collegu. Wyobrażacie sobie to? :))) Jednak wcale to nieoznacza słodkiego lenistwa i nic nie robienia. Dużo pracy zostało, projektów do skończenia, bądź zaczęcia... Mimo wszystko najlepsze przede mną. Święta zbliżają się wielkimi krokami, na co jestem podeskcytowana i bardzo się cieszę, bo to oznacza dla mnie tylko jedno: spędzę świąteczny czas z obojgiem rodziców pierwszy raz od 4 lat (co roku każde z nas było w innym kraju, więc nie mieliśmy szans na spotkanie). A także Mój Ukochany leci ze mną do Polski... To będzie magiczny i cudowny czas. Już odliczamy dni.


Last week I had a chance to go to Belfast Titanic Museum for a one day trip with my college. I took me time to wonder if I really want to go, but I came to the conclusion that, why not. Terrified me a vision of wake up much earlier than usually, few hours on the bus to Belfast (I can sit still more than 3 hours quietly on the seat) and low temperature. But punctually at 8:45 we were standing if front of the college. Why that early if bus left at 9:30 ehh... I must confess that I didn't regret even for a second that I went for this trip. We spent the day in a really nice way, starting from Titanic Museum, which one is amazing. Very good and interesting experience, so I recommend. Really, if you ever will have a chance to go- don't hesitate- it's worth it! Later was waiting for us a trip around the city with hop- on and hop- off bus. Hmmm... kind of this trip when weather is terrible... not too good idea... However we could sat downstairs instead of upstairs, but what won't you do to have good pictures? You know, kind of sacriface. Also with girls we went to the Christmas Market. Great place, with typical Christmas things, ornaments, food from around the Europe, Colours, scents, music let us feel a Christmas and typically for it mood. Are you counting days till X-mas already as I am? (Actually it happens first time in my life this year, but I have a reason:)). In sum: another Irish city ticked- counted. Belfast has its charm, belongs to Northern Ireland, has a different currency than Dublin, the streets tell the story of the city.
P.S. Kisses for Marta and Ewelina for a nice day.
W zeszłym tygodniu miałam okazję wybrać się do Belfastu do Muzeum Titanica wraz z grupą z collegu. Trochę czasu zastanawiałam się czy mi się chce jechać, ale w końcu doszłam do wniosku, że czemu by nie. Przerażała mnie wizja pobudki dużo wcześniej niż zazwyczaj, kilka godzin w busie do Belfastu (nie znoszę podróżować, nie umiem usiedzieć więcej niż 3 godziny spokojnie na siedzeniu) oraz niska temperatura. Ale punktualnie o 8:45 stawiłyśmy się z dziewczynami pod szkołą... I po co kazali nam być tak wcześnie, skoro bus wyruszał o 9:30... Przyznam szczerzę, że nie żałowałam ani przez sekundę tego, że pojechałam. Dzień spędziliśmy naprawdę bardzo przyjemnie, zaczynając od Muzeum, które jest rewelacyjne. Naprawdę ciekawe i dobre doświadczenie, także polecam, jeżeli kiedykolwiek będziecie mieć okazję je odwiedzić- nie wahajcie się- warto! Później czekała na nas wycieczka busem typu hop on- hop off dookoła Belfastu. Hmm... w taką pogodę to niekoniecznie był dobry pomysł... Chociaż w sumie zawsze mogłyśmy usiąść na dole, zamiast na górze, ale czego się nie robi, by mieć dobre zdjęcia. Wybrałyśmy się z dziewczynami również na Świąteczny Market. Świetne miejsce, z typowo świątecznymi rzeczami, ozdobami, jedzeniem z różnych zakątków Europy. Kolory, zapachy, muzyka wprowadzały już w typowo świąteczny nastrój. Czy Wy też w tym roku odliczacie dni do świąt tak jak ja? (Co prawda zdarza mi się to pierwszy raz w życiu, ale mam powód :)) Reasumując: kolejne Irlandzkie miasto odhaczone- zaliczone. Belfast ma swój urok, należy już do Irlandii Północnej, ma inną walutę niż Dublin, ulice opowiadają historię miasta.
Dzień zaliczam do jak najbardziej udanych.
P.S. Buziaki dla Marty i Eweliny za miły dzień.
Leather on leather? Too much? Nooo. I have big love for leather/ eco leather pieces. I like to wear them together and mix and match them in different ways. Usually it comes to jackets and trousers or leggins, but also boots, bags... Every woman should has in her wardrobe this pair of leather trousers or leggins. This time I tried to wear togehter leather jacket and eco leather leggins. Matched that with hudge bag and knee- high boots. Everything kept in black. For me this is perfect combination. I didn't want it to look too boring so I also wore palid scarf. Must have during this autumn and winter. Currently I'm trying to find it in different colours than red&black, but it's not that easy. I wore this outfit for shopping and then later at night when I went out with my boyfriend for a date. So it's seems like it's easy going set from day to night.
Skóra plus skóra? Za dużo. Nieee. Pałam ogromną miłością do skórzanych ubrań, dodatków. Lubię je nosić razem i próbować miksować na różne sposoby. Zazwczyaj są to kurtki, spodnie tudzież legginsy, ale także torby i buty... Każda kobieta powinna mieć w swojej szafie skórzane spodnie albo legginsy. Tym razem spróbowałam ubrać razem skórzaną kurtkę z legginsami z eco skóry. Do tego ogromna torba i kozaki do kolan. Wszystko utrzymałam w czerni. Dla mnie to idealna kombinacja. Jednak nie chciałam, żeby było nudno, więc postanowiłam dołączyć szalik w kratę. Absolutny must- have tej jesieni i zimy. Aktualnie poszukuję go w innych kolorach niż czerwień i czerń, co wcale nie jest takie łatwe. Ten outfit spisuje się idealnie od rana do wieczora, miałam go na sobie popołudniu podczas zakupów, a później także wieczorem na spotkanie z chłopakiem.
Knee- high or over- knee high boots are one of the biggest trend for autumn/ winter 13-14. If anyone associated only with the ladies of easy virtue, I think that this year definitely will change mentioned above way of thinking. I guess every star, blogger has them in their wardrobe. Even I do :) However mine reach only a little bit over knees. But still that's something! Of course I'd like to have those proper one, high till thigh, but unfortunately all of them have sky-rocketing heel and if I wore them I'd be possibly the highest in the city. But that's what I would like to avoid. Sooo... I'm choosing flat, black, knee- high boots for this autumn/ winter. Except that they hurt my foot twice I really like them, they go well with everything. This time I went crazy and wore dress and hat even. Both are rare for me, but I'm gonna wear hat more often. It's perfect for autumn. We will still have enough time to wear fluffy and woolly hats with pompoms during the winter. Let's talk about outfit again. Black is such a happy colour so I decided to wear it from head to toes. :)
Location of the pictures is truly autumn, a beautiful park in the morning, leaves shimmering in the sun. That's the autumn I ask for, not the wind, rain and cold!
Buty do kolan albo siegąjace ponad wysokość kolan wpisały się na dobre w poczet trendów na jesień/ zimę 13- 14. Jeżeli komuś kojarzą się tylko i wyłącznie z paniami lekkich obyczajów myślę, że ten rok definitywnie zmieni w/w podejście i sposób myślenia. Jest to bowiem jeden z najgorętszych hitów i każda gwiazda, każda bloggerka chyba ma już takowe w swojej szafie. Nawet ja :) Coprawda moje sięgają tylko odrobinę poza kolano. Ale to już zawsze coś! Owszem, chciałabym takie z długą cholewą sięgające uda, ale niestety wszystkie mają niebotyczny obcas/ szpilkę i wybierając takie byłabym wielkoludem, ewentualnie najwyższa w mieście. A tego wolę uniknąć. Więc pozosatnę przy płaskich, czarnych, z cholewą odrobinę poza kolano kozakach na tą jesień/ zimę. Prócz tego, że zraniły moją kostkę razy dwa to bardzo je lubię. I pasują mi do wszystkiego. Tym razem jak szaleć to szaleć, założyłam sukienkę i nawet kapelusz. Oba rzadkie przypadki u mnie, ale kapelusz chyba zacznę częściej nosić. Na jesień nadaje się idealnie. Zimą przyjdzie pora na grube wełniane czapy z pomponami. Wracając do outfitu, czerń to taki wesoły kolor, więc postanowiłam się w nią ubrać od góry do dołu. :)
Lokalizacja ze zdjęć iście jesienna, piękny park o poranku, liście mieniące się w promieniach słońca. Taką jesień poproszę, a nie wiatr, deszcz i zimno!


`Blue jeans, white shirt, walked into the room you know you made my eyes burn...` As Lana Del Rey sings.
White shirt is always a good idea. Suits to everything and we can wear it in many ways: elegant, casual, on the beach, everyday, for night or for important meeting. Everything depends on the style and fabric of the shirt. Worn with skirt, black trousers, jeans or shorts always creates a perfect look. Accessories and the rest of clothes we choose, depending on what effect we want to achieve.
This time I'm wearing white gauzy cotton shirt in holiday style. I wore it with dark blue jeans, as I like the most, black leather jacket and high, high- heels. Very simple and classic. Outfit created only from four parts of my wardrobe. Effect? Judge yourself. :)
Biała koszula jest zawsze dobrym pomysłem. Pasuje do wszystkiego i można ją nosić na wiele sposobów: elegancko, na luzie, na plaży, na codzień, na wieczór czy na ważne spotkanie. Wszystko zależy od kroju i materiału koszuli. Połączona ze spódnicą, czarnymi spodniami, jeansami, szortami zawsze tworzy idealny zestaw. Dodatki i całą resztę ubrań dobieramy w zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać.
Ja tym razem mam na sobie białą zwiewną, bawełnianą koszulę w wakacyjnym stylu. Połączyłam ją z ciemnymi jeansami, czyli tak jak lubię najbardziej. Dobrałam do tego skórzaną kurtkę i niebotycznie wyoskie obcasy. Bardzo prosto i klasycznie. Outfit stworzony tylko z czterech części garderoby, a efekt? Oceńcie sami :)